NIE BÓJMY SIĘ TŁUSZCZU!!!

FAT IS COOL – TŁUSZCZ JEST FAJNY

Tak, uważam że to powiedzenie jest słuszne i w pełni się z nim zgadzam!

Co więcej, uważam, że tłuszcz służy naszemu zdrowiu, pod jednym warunkiem – że nie mamy go w nadmiarze w naszym ciele, a jedynie w naszym pokarmie, i spożywamy odpowiednie jego rodzaje w prawidłowy sposób i odpowiednich ilościach. Tłuszcz jedzony w odpowiedni sposób jest nam niezbędny do życia, a często może nas wyleczyć z wielu przewlekłych, tzw. nieuleczalnych chorób. Tak, to jest naukowo dowiedziony fakt, z którym często spotykam się w mojej praktyce lekarskiej.

W moich podróżach, we wszystkich krajach Azji Centralnej, Kaukazu, czy jeszcze wcześniej w Jakucji i Syberii, prawie nigdy nie spotkałem ludzi otyłych (no może poza dużymi miastami, gdzie na stałe zagościły zachodnie fast-foody). Choć i tutaj otyli ludzie trafiali się głównie wśród młodych, nowobogackich, którzy zachłysnęli się zachodnim stylem życia, a głównie śmieciowym jedzeniem.

Patrząc na tradycyjne dania kuchni kaukaskiej czy azjatyckiej (Azja Środkowa), zawsze były one tłuste i obfitowały w te, niby najbardziej niebezpieczne, tłuszcze zwierzęce. I tak, Gruzini jedzą na suprach tłuste baranie mięso, ociekające tłuszczem szaszłyki. W ich narodowej potrawie, chaczapuri, jest pełnotłusty ser, a w Adżarii dodatkowo jeszcze całe jajo z żółtkiem, z wrednym cholesterolem. Uzbecy, Kirgizi i Kazachowie mają swoje tłuste baranie i wołowe steki oraz ulubiony przysmak – kurdiuk, czyli tłuszcz z baranich zadów jedzony jak u nas masło. Tłuszcz barani czy wołowy jest dodawany do prawie każdej zupy, a w Mongolii robi się specjalną herbatę na mleku – Süütej caj z jego dodatkiem.

Jedz mniej, bramy raju są wąskie. Archibald Joseph Cronin

Wszystkie te nacje piją pełnotłuste mleko, ajran czy mazonii, o zawartości tłuszczu minimum 5% (w sklepach wersja odtłuszczona to 3,2–3,7%). Mają też jako przekąskę, zamiast chipsów, kurut/churut – twarde kuleczki robione z pełnotłustego zsiadłego mleka (nie polecam jeść w dużych ilościach z uwagi na znaczną zawartość soli), zdecydowanie zdrowsze od kukurydzianego popcornu czy chipsów, choćby z uwagi na zawartość tryptofanu.

Ciekawostką jest, że wszystkie narody Północnej Azji, a także np. Eskimosi, jedzą przez większość roku tłuszcz i bardzo tłuste mięso z reniferów, fok czy ryb. To pozwala im przetrwać praktycznie cały rok, w tym arktyczną zimę, bez dostępu do witamin i minerałów z warzyw czy owoców. Wiąże się to z biochemią i fizjologią przetwarzania tłuszczów w naszym organizmie, o czym będę pisał nieco później. Europejczycy, trafiający w tamte rejony w XVIII–XIX wieku, często umierali z powodu wyniszczenia organizmu i cierpieli na różne przewlekłe choroby, np. szkorbut czy mocznicę, ponieważ jedli chude mięso bez tłuszczu (nie jedli też podrobów), a ci, którzy jedli tłuszcz, przeżywali w pełnym zdrowiu.

Ludy żyjące na tych terenach jadły produkty z całego zwierzęcia – „od nosa po ogon”, co pozwalało dostarczyć do organizmu nie tylko tłuszcz i białko, ale również niezbędne witaminy i minerały. Można śmiało powiedzieć, że przez większość roku były na ścisłej diecie keto. Dobrze się czuły, żyły, rozmnażały, i co najważniejsze, nie chorowały na choroby przewlekłe. W momencie pojawienia się zachodniej diety z węglowodanami, cukrem i tłuszczami trans, nagle zaczęli chorować, szybciej umierać i stali się chorobliwie otyli, a ich populacje znacznie zmalały, co nie jest już oznaką zdrowia czy płodności.

Na ulicach miast i wsi Azji Centralnej widzi się w zdecydowanej większości szczupłych ludzi, którzy wiecznie są czymś zajęci i przez cały tydzień ciągle gdzieś biegają. Tu nie ma dni wolnych – po pracy jest druga i trzecia praca. Są w ciągłym ruchu, jak w mrowisku i prawie nic nie jedzą. Wieczorem zaś zasiadają do wystawnych kolacji w lokalach (głównie dotyczy to dużych miast), lub robią równie obfite kolacje w domowym zaciszu z liczną rodziną i znajomymi. Nie znaczy to że jestem zwolennikiem nocnego objadania się, sam jestem od wielu lat na postach przerywanych i ścisłych i mój ostatni posiłek przypada na 16 – 17-ą godzinę ale to też obala pewien mit że trzeba jeść pięć posiłków dziennie.

Najlepszy sposób zachowania zdrowia – nie jeść, gdy się nie chce, i przestać jeść, gdy jeszcze jest chęć do jedzenia. Sadi z Szirazu

Kolacja obowiązkowo jest z dużą ilością mięsa i tłuszczu, ale są też świeże warzywa i owoce oraz obowiązkowe kiszonki różnego sortu. Niestety, nie mogą się też obejść bez pieczywa w formie lepioszek lub kaukaskich lawasz czy szoti, jedzonych też w dużych ilościach. Jednak w całokształcie nie wpływa to aż tak na ich stan zdrowia. Dopiero zmiana diety na styl zachodni z dużą ilością cukreu, weglowodanów i tłuszczami trans sprawia, że zaczynają tyć i chorować.

Chciałbym żebyście Państwo potraktowali ten wpis jako wstęp do bardziej wnikliwego omówienia zdrowotnych właściwości tłuszczów i diet na nich opartych bo temat nie jest ani prosty, ani błahy. W kilku następnych postach rozprawię się ze szkodliwym przekonaniem, że tłuszcze nam szkodzą a wręcz zabijają, powodując przewlekłe choroby serca, miażdżycę, zawały a przede wszystkim są przyczyną naszej otyłości. Przy obecnym stanie wiedzy, wiemy że są to fałszywe twierdzenia a wręcz szkodliwe. Niestety powtarzane były przez tyle dziesięcioleci i tak często we wszystkich możliwych mediach, że stały się obiegowa prawda, widzę to na codzień w mojej praktyce lekarskiej. W szcególności kiedy oświadczam pacientowi z zespołem metabolicznym, początkami cukrzycy i chorobliwą otyłością,  że od dzisiaj przechodzi na dietę niskowęglowodanową ( na której jest od lat ) i wysokotłuszczową z odpowiednio dobraną ilością białka. Zawsze patrzy z niedowierzaniem, a kiedy jeszcze mówię że od dziś nie trzeba będzie skrupulatnie liczyć kalorii i można będzie jeść jaja z żółtkiem, tłuste ryby, szaszłyki i befsztyk wołowy ociekajcy tłuszczem mam wrażenie że uważa mnie za szarlatana. A to są naukowe fakty, właśnie taka dieta z odpowiednimi tłuszczami , podanymi w prawidłowej formie nie tylko nas odchudza ale również leczy nasze choroby w tym te chroniczne, cywilizacyjne.

Dark Oro.

CIEKAWOSTKA

A co z tym wielbłądem z obrazka wiodącego, co on ma do tłuszczu. Otóż jeżeli małe dziecko zapytamy , “Co wielbłąd ma w garbie?” odpowiedź jest prosta “Zapas wody, żeby przejść przez pustynię”. Wtedy poprawiamy, że to jest tłuszcz a nie woda, robić naszemu dziecku wodę z mózgu. Ale czy mamy do końca rację . Jeśli spojrzymy na to co dzieje się gdy tłuszcz jest metabolizowany, przekształca się w energię, a produkty uboczne tego procesu to głównie dwutlenek węgla (CO2) i woda (H2O). Dwutlenek węgla uchodzi ze zwierzęcia na skutek oddychania ale woda pozostaje do dalszych procesów życiowych. Tak więc nasz milusiński miał poniekąd rację. “W garbie wielbłąda nosi wodę zmagazynowana w czsteczkach tłuszczów”. Taka odpowiedź na pewno zadowoli naszą pociechę.

Posts created 41

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top